KtoTyJestes Zadbaj o jezyk polski

Polskie słowo drukowane

ostatni numer gazety N31 od 30-01-2014
Польська мова в Бердянську - Język Polski w Berdiańsku
Польська мова в Бердянську - Język Polski w Berdiańsku
reklama
współpraca
nasi partnerzy

Berdiańsk: Miłość do ojczyzny - Ukrainy
18 września 2022, 12:55

Berdiańsk: Miłość do ojczyzny - Ukrainy

Berdiańsk: Miłość do ojczyzny - Ukrainy

(Relacje z okupowanego Berdiańska. Pisownia oryginalna informatora – Polaka z Berdiańska)

„Ci, którzy pozbawiają innych wolności, sami na nią nie zasługują”.
Abraham Lincoln

Rosyjscy żołnierze (głównie Buriaci i Dagestańczycy) początkowo po prostu otaczali terytorium i patrzyli. Kilka dni później przywódcy ruchu oporu zaczęli być wywożeni do kolonii nr 77. Po torturach po cichu opuścili miasto. Reszta protestujących została rozpędzona siłą. Wiece ustały.

Na wpół puste, zastraszone miasto. Jak przetrwa Berdiańsk: porwania patriotów, działalność kolaborantów, ekspansja rubla, brak gazu na zimę oraz wielkie pytanie ze zabezpieczeniem energicznym.

Berdiańsk został szybko zajęty. Już 27 lutego do miasta wjechał rosyjski sprzęt wojskowy, który pozostaje tu do dziś. Nie było oporu ze względu na brak Sił Zbrojnych Ukrainy w mieście: wojsko ukraińskie zostało przeniesione w inne miejsca.

W lutym i na początku marca mieszkańcy Berdiańska wyruszyli na patriotyczny marsz wolności, odśpiewali hymn narodowy, skandowali: „Berdiańsk to Ukraina” i zażądali, aby okupanci wrócili do domu. Nawet gdy w mieście nie było połączenia, ludzie wiedzieli, że codziennie o godzinie 12:00 odbywa się zgromadzenie na Placu Jedności.

Rosyjscy żołnierze (głównie Buriaci i Dagestańczycy) początkowo po prostu otaczali terytorium i patrzyli. Kilka dni później przywódcy ruchu oporu zaczęli być wywożeni do kolonii nr 77. Po torturach po cichu opuścili miasto. Reszta protestujących została rozpędzona siłą. Wiece ustały.

Cywile i żołnierze wciąż są torturowani w kolonii. Obecnie przetrzymywanych jest tam ponad sto osób. Wśród nich są nauczyciele uczelni pedagogicznej, nauczyciele, trenerzy.

Tak naprzykład pod koniec czerwca o trzeciej nad ranem „wyprowadzono” z mieszkania trenera pływania wraz z 18-letnim synem. Kobieta ma proukraińskie stanowisko, zajmowała się wolontariatem – przez znajomych kierowców przewoziła leki z Zaporoża do Berdiańska. W mieszkaniu na trzecim piętrze, w którym mieszka, był kot. Sąsiedzi i znajomi nie mogli jej nakarmić przez cztery dni. W końcu sąsiadka z góry postanowiła zejść z balkonu na balkon i ją uratowała. Trener i jego syn nadal przebywają w więzieniu.

Po ulicach przemierzają uzbrojone patrole wojskowe, choć w ostatnich tygodniach ich liczba się zmniejszyła. Oczywiście okupanci uważają, że miasto się uspokoiło.