Polskie słowo drukowane

ostatni numer gazety N31 od 30-01-2014
Польська мова в Бердянську - Język Polski w Berdiańsku
Польська мова в Бердянську - Język Polski w Berdiańsku
reklama
współpraca
nasi partnerzy

Berdiańsk: między okupacją, strachem a drogą do wolności
27 stycznia 2026, 17:18

Berdiańsk: między okupacją, strachem a drogą do wolności

Berdiańsk: między okupacją, strachem a drogą do wolności

Berdiańsk – niegdyś tętniący życiem nadmorski kurort nad Morzem Azowskim – dziś jest miastem, które już nie zachwyca turystycznymi zdjęciami, gdzie nie słychać gwaru nadmorskich kawiarni i spacerowiczów. Ponad trzy lata tymczasowej okupacji zmieniły je nie do poznania: z wolnego portowego miasta stało się przestrzenią ograniczeń, stałego nadzoru i codziennego napięcia.

Mieszkańcy, którzy pozostali, opisują życie w tym mieście nie tylko jako życie pod obcą władzą, ale jako więzienie na otwartym powietrzu. Jak wspomina jeden z mieszkańców jeszcze w 2022 roku:

„Orkowie trzymali nas jak więźniów w kolonii wielkości całego miasta.”

Obecność kontroli i zastraszania była wszechobecna, a zwykłe wyjście na ulicę wiązało się z poczuciem zagrożenia. Te słowa sprzed lat brzmią dziś równie dotkliwie. Brak pracy, rosnące ceny, przerwy w dostawach wody i prądu oraz stały nacisk okupantów sprawiały, że jutro wydawało się niepewne.

Życie pod kontrolą i strachem

Świadkowie okupacji relacjonują, że ograniczenia nie ograniczały się do administracyjnych zakazów. Każdy, kto odważył się wyrazić sprzeciw, protestować pokojowo lub mówić o swoich prawach, narażony był na represje. Aktywistów porywano, torturowano i zmuszano do nagrywania przygotowanych wcześniej materiałów wideo.

Jeden z mieszkańców wspomina:

„Tego dnia, przed wyjazdem z miasta, na każdym punkcie kontrolnym pytano mnie: ‘Dlaczego chcesz pojechać na Ukrainę? Zostań tutaj.’”

To pytanie nie było zwykłą formalnością — symbolizowało przymus pozostania w niewoli. Dla wielu ludzi stało się motywacją do poszukiwania bezpiecznej drogi wyjazdu, mimo ryzyka i niepewności.

Wyjazd — krok geograficzny i moralny

Ci, którzy zdecydowali się wyjechać, opowiadają swoje historie pełne napięcia, lęku, ale i odwagi. Jedna z rodzin, która opuściła Berdiańsk w 2025 roku, opisuje:

„Dopiero 3 kwietnia 2025 r. udało nam się wyjechać ewakuacyjnym autobusem. Podróż trwała ponad 14 godzin z Berdiańska do Zaporoża (~200 km). Na każdym punkcie okupanci kontrolowali rzeczy i telefony, żądali usunięcia komunikatorów i zdjęć. Telefony niektórych osób zabierano. Nie wolno było nic fotografować. Było strasznie, ale musieliśmy jechać.”

To doświadczenie nie było zwykłą podróżą – było procesem wyzwalania siebie, wymagającym odwagi fizycznej, moralnej i emocjonalnej.

Inny świadek

Inny świadek, Sergiej, wyjeżdżający w 2023 roku, przeszedł przez Rosję, gdzie musiał przekraczać granicę pieszo, spać pod gołym niebem i poddawać się przesłuchaniom:

„Przechodziłem granicę pieszo, spałem pod gołym niebem, i było to pełne psychiczne wyzwanie. Na przesłuchaniach rosyjskich służb pytano o każdy szczegół, sprawdzano sprzęt, zatrzymywano mnie w improwizowanym obozie.”

Ta podróż była próbą wyrwania się z atmosfery strachu, w której nawet cisza mogła oznaczać zagrożenie.

Nowa rzeczywistość przesiedleńców

Dla tych, którym udało się dotrzeć na tereny kontrolowane przez Ukrainę, życie oznacza szansę swobodnego mówienia po ukraińsku i bezpieczeństwa dzieci. Rodzina, która przejechała przez Rosję i Białoruś i osiedliła się w Zwiagelu, wspomina:

„Teraz jest tu spokojniej. Możemy chodzić po ulicach, mówić po ukraińsku i się nie bać. Ale wciąż w myślach nie do końca uświadomiliśmy sobie, że w końcu jesteśmy wolni.”

Ta cisza fizyczna i moralna staje się symbolem zachowania tożsamości, której tak brakowało pod okupacją.

Berdiańsk dzisiaj i jego przesłanie

Współczesny Berdiańsk nie jest jedynie przykładem okupacji. To miasto, które pokazuje, jak życie może trwać pomimo strat, jak ludzie są zmuszeni szukać wolności, czasem ryzykując życie. To nie tylko droga od punktu A do B, to droga od strachu do nadziei.

Każdy cytat, każda relacja mieszkańców, każda ewakuacja to nie tylko historia wyjazdu, lecz opowieść o cierpieniu, odwadze, zmęczeniu i nieustannej walce o prawo do wolności. To przypomnienie, że wojna to nie statystyki, lecz ludzkie losy, które kształtują współczesny obraz Ukrainy.

Berdiańsk to symbol odporności, miasta, które choć zniszczone i kontrolowane, wciąż jest żywe w głosach swoich mieszkańców. Każda opowieść to echo nadziei, że wolność można odzyskać, nawet gdy wydaje się utracona na zawsze.

Публікація виражає лише погляди автора(ів) і не може бути ототожнена з офіційною позицією Канцелярії Голови Ради міністрів.