„Dobry Rosjanin” jako iluzja: o pułapkach moralnych i imperialnym myśleniu 03 kwietnia 2026, 15:25
W drugiej połowie marca, w ramach cyklu otwartych wykładów zainicjowanych przez dyrekcję Instytutu Studiów Międzykulturowych Europy Środkowo-Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego (Kulturoznawstwo Europy Środkowo-Wschodniej), wspólnie ze studentami przygotowaliśmy i przeprowadziliśmy spotkanie pt.:
- „Dekonstrukcja mitów ruskiego miru: ideologem ‘dobry rosjanin’”.
Serdecznie dziękuję Snizhanie Cherniuk z Polskiego Radia dla Ukrainy za zainteresowanie wydarzeniem oraz świetnie przeprowadzony wywiad.
- Nagranie dostępne tutaj: https://lnk.ua/G8W1qiyl0
Ideologem „dobry rosjanin” okazał się zbyt funkcjonalny, by pozostać jedynie konstrukcją językową. Stał się narzędziem manipulacji politycznej i moralnej w warunkach wojny. We współczesnym dyskursie publicznym pojęcie to często przedstawiane jest jako próba wyznaczenia granicy między „złymi” a „innymi” Rosjanami, tymi, którzy nie popierają wojny, dystansują się od polityki Kremla i deklarują liberalne wartości. Jednak ta granica okazuje się raczej iluzoryczna niż realna.
Problem nie polega na tym, że istnieją ludzie krytykujący reżim. Problem tkwi w samej logice tej kategorii. Tworzy ona wygodny mechanizm unikania odpowiedzialności, zamieniając stanowisko polityczne w swoistą moralną przepustkę. Formuła „jestem przeciwko Putinowi” często nie wiąże się z gotowością do zakwestionowania głębszych podstaw, przede wszystkim imperialnego myślenia, które poprzedza współczesną politykę Rosji i w dużej mierze ją ukształtowało.
Jak każdy ideologem, „dobry rosjanin” nie działa jako neutralne określenie, lecz jako narzędzie wpływu. Koncentruje znaczenia, które kształtują sposób postrzegania rzeczywistości, zastępując złożone pytania prostymi etykietami. W tym sensie pełni kilka funkcji. Jest moralnym znacznikiem, który zastępuje debatę o odpowiedzialności. Jest retoryczną tarczą chroniącą przed niewygodnymi pytaniami. Przyczynia się także do niebezpiecznej symetryzacji, w której agresor i ofiara trafiają do jednej kategorii „ludzkich tragedii”.
Kluczowe pytanie brzmi, czy wystarczy być „przeciwko Putinowi”, aby wyjść poza imperialny sposób myślenia. Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że nie. Część rosyjskiej opozycji, intelektualistów i ludzi kultury, krytykując reżim, jednocześnie odtwarza te same wyobrażenia o „historycznej Rosji”, „wspólnym narodzie” czy „naturalnej strefie wpływów”. To pokazuje głębokość problemu. Nie chodzi jedynie o stanowisko polityczne, lecz o utrwalone struktury myślenia.
W tym kontekście szczególną rolę odgrywa kultura, która przez stulecia nie tylko odzwierciedlała imperium, lecz także je legitymizowała. Poprzez literaturę, sztukę i narracje historyczne kształtowany był obraz Rosji jako nośnika szczególnej misji i centrum cywilizacji. Inne narody, w tym Ukraińcy, przedstawiano jako peryferie. Dlatego nawet głosy opozycyjne często pozostają w obrębie tej samej matrycy kulturowej.
Popularne wyobrażenie o „innej Rosji”, demokratycznej i europejskiej, również wymaga krytycznego namysłu. Bez wyraźnego zerwania z imperialnymi narracjami, bez uznania odpowiedzialności i bezwarunkowego uznania podmiotowości innych narodów taka alternatywa może okazać się jedynie łagodniejszą wersją tego samego systemu.
Dla Ukrainy nie jest to kwestia abstrakcyjna. Ma ona wymiar egzystencjalny. „Dobroć” nie jest tu mierzona deklaracjami, lecz gotowością do głębokiej rewizji własnych przekonań. Chodzi o odrzucenie imperialnego myślenia, uznanie przyczyn wojny oraz pełnego prawa Ukrainy do niezależności bez jakichkolwiek zastrzeżeń.
Ideologem „dobry rosjanin” jest niebezpieczny przede wszystkim dlatego, że jest wygodny. Upraszcza złożoną rzeczywistość, pozwala unikać odpowiedzialności i zachowywać stare hierarchie pod nowymi nazwami. Jego dekonstrukcja nie oznacza negowania indywidualnych postaw, lecz stawia wyższe wymagania. Nie chodzi jedynie o dystans wobec reżimu, lecz o odrzucenie imperium jako sposobu myślenia. Bez tego każda „dobroć” pozostaje jedynie retoryką.
ua
pl





